poniedziałek, 10 grudzień 2012 17:49

Wilk morski w Strzelcach

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

IMAG0560gaz

W poniedziałek kapitan Andrzej Ziajko spotkał się ze strzelecką młodzieżą. Swoje opowieści wzbogacił fotografiami z odległych rejonów świata.

 


Dowodzi wielkimi polskimi żaglowcami (Pogoria, Kapitan Borchardt, Zawisza Czarny), do naszego miasta przyjechał na zaproszenie Stowarzyszenia "Razem dla Strzelec", aby przybliżyć strzeleckiej młodzieży odwiedzone przez siebie miejsca, a także życie i obyczaje panujące na morzu. - Przy współpracy z nauczycielami przygotowaliśmy dwa spotkania z młodzieżą (w technikum i liceum) - mówi Marek Halasz, prezes stowarzyszenia. Chcieliśmy w ten sposób na nowo zaszczepić zainteresowanie żeglarstwem oraz pokazać, że warto marzyć - dodaje.

Dowiedzieliśmy się, że kapitan mieszkał w Strzelcach i tu ukończył szkołę podstawową. - Bardzo rzadko przyjeżdżam do Strzelec, gdyż przez większą część roku przebywam na odległych morzach. Dopiero w zeszłym roku po kilkudziesięciu latach pojawiłem się tu pierwszy raz. Cieszę się ze spotkań, podczas których mogę opowiadać o swoich przygodach - mówi. Bardzo dużo pływam z młodzieżą na rejsach szkoleniowych, które odbywają się na polskich żaglowcach operujących na Morzu Śródziemnym. Moim marzeniem jest, aby strzelecka młodzież również uczestniczyła w morskiej przygodzie. Kto wie, może jest wśród nich mój następca - dodaje.

W ZSCKU uczniowie z kilku klas zebrali się w szkolnej auli, w której wysłuchali półtoragodzinnego wykładu o pracy na "Pogorii", czyli żaglowcu specjalnie przygotowanym przez kpt. Krzysztofa Baranowskiego dla jego "Szkoły pod żaglami". Młodzi słuchacze poznali historię rejsu atlantyckiego na s/y Fazisi z Europy do Nowego Jorku, a także podziwiali na krótkim filmie stado delfinów podpływających do jachtu.

Natomiast spotkanie w liceum było nieco bardziej kameralne - wzięli w nim udział uczniowie uczęszczający na dodatkowe zajęcia z geografii w ramach projektu unijnego „Wiedzieć i umieć więcej”. Siedmioosobowa grupa wraz z nauczycielką geografii przeniosła się w okolice Nicei, a dokładniej do Zatoki Villefranche-sur-mer. Mieściła się tu stacja galerników, w której wycieńczeni wioślarze byli myci i "tuczeni" przez dwa tygodnie po wyczerpującej podróży. W tym też miejscu skrzyżowały się losy Napoleona, Paganiniego, a także Rolling Stonesów i premiera Rosji - Władimira Putina.

- Spotkanie było bardzo interesujące, może kiedyś wybiorę się na taki rejs po Morzu Śródziemnym - mówi jedna z uczennic. A to wcale nie jest trudne, wystarczy tylko chęć i trochę uzbieranych pieniędzy - mówi kapitan. Każdy kto skończył 15 lat może popłynąć żaglowcem i przeżyć fantastyczną przygodę - dodaje.